Kiedy gruchnęła wieść, że Sting wyda płytę z piosenkami The Police i swoimi solowymi przebojami w orkiestrowych aranżacjach pomyślałem sobie, iż to dość ryzykowne posunięcie. Z drugiej strony - Sting już wielokrotnie udowodnił, że nie boi się chodzić nowym muzycznymi ścieżkami - potwierdzeniem tego jest choćby jego przedostatni album - „If On A Winter Night..." Mimo to, zastanawiałem się, jak mogą brzmieć „Next To You", „Roxane" czy „Englishman In New York" rozpisane na orkiestrę?
Okazało się, że znakomicie! Słucham „Symphonicities" od kilku dni i za każdym przesłuchaniem wsiąkam w ten krążek coraz bardziej. Nie dziwię się Stingowi, który mówi, że występowanie z orkiestrami to apogeum jego muzycznej kariery i dodaje, że utwory, które od trzydziestu lat były jego stałymi punktami koncertów, zyskały nową paletę barw. - Tak, jakbym odkrywał je na nowo - zapewnia. Rzeczywiście, znane piosenki otrzymały rozmach i głębię - wystarczy posłuchać „Every Little Thing She Does Is Magic" czy „When We Dance". Słychać też, że Sting jest w świetnej formie wokalnej. W dwóch piosenkach - „You Will Be My Ain True Love" i „She's Too Good For Me" - zaśpiewała z nim Jo Lawry (w pozostałych nagraniach „chowa" się w chórkach) - wokalnie pasują do siebie jak ulał. Zresztą, cały krążek brzmi rewelacyjnie!
Stingowi towarzyszą The Royal Philharmonic Concert Orchestra, The New York Chamber Consort oraz The London Players. Większość aranżacji popełnił Rob Mathes (współpracował np. z Sade czy Lou Reedem), który razem ze Stingiem jest także producentem „Symphonicities". Odbyło się już kilka koncertów promujących album - recenzje są entuzjastyczne. Kto nie wierzy na słowo, będzie mógł się przekonać na własne uszy - 20 września otwarcie nowego Stadionu Miejskiego w Poznaniu uświetni symfoniczny występ Stinga!
Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.