DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do słuchania - Rozdwojenie Jaźni i Katie Melua

DODANO: 2010/06/26

Rozdwojenie jaźni „Jezu, jak się cieszę", że ukazał się krążek Rozdwojenia Jaźni. Fakt, to dopiero singiel zawierający trzy piosenki („Nieskończoność", „Kim jesteś", „Zagubiony") i zapowiadający debiutancki album grupy „... na końcu świata", który wyjdzie na jesieni, ale i tak powodów do dumy jest kilka.

Piosenki zostały nagrane w Muzycznym Studiu Trójki im. Agnieszki Osieckiej, gdzie wcześniej występowali m.in. Anna Maria Jopek, Ewa Bem, Suzanne Vega, Kasia Nosowska, Raz Dwa Trzy, Novika, T.Love, Voo Voo, Grzegorz Turnau, Tomasz Stańko, Gotan Project, Pat Metheny, Perfect, Stanisław Sojka, Maanam, Maryla Rodowicz czy Katie Melua. Miałem okazję towarzyszyć zespołowi podczas jednego dnia pracy w studiu i wiem, że każdy z młodych muzyków bardzo starał się, aby zagrać i zaśpiewać, jak najbardziej perfekcyjnie i wykorzystać możliwości, jakie daje profesjonalne studio nagraniowe.

Piosenki przeszły też sporą metamorfozę. Każdy, kto pamięta „Nieskończoność" czy „Zagubionego" grane na koncertach sprzed lat, po przesłuchaniu wersji utworów, jakie znalazły się na razie na singlu usłyszy, że zyskały duży potencjał do stania się przebojami w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych.

Co ważne, płyta została wydana z własnych środków zespołu, które młodzi muzycy zdobyli wygrywając wiele ogólnopolskich konkursów. Ale jak powiedzieli na piątkowym koncercie „Za horyzontem słów", w którym wystąpili przed Raz Dwa Trzy - wynajęcie Muzycznego Studia Trójki było bardzo drogie i nie starczyło już funduszy, aby przygotować cały album. Dlatego najpierw ukazał się singiel. Kosztuje tylko 5,99 zł. Każdy kto go kupi, będzie miał swój wkład w ukazanie się albumu „... na końcu świata". Płyty są do nabycia w biurze firmy Elitmat (Plac Kilińskiego 7/4).

A na zachętę proponuję posłuchać kawałka „Zagubiony"...

Posłuchaj

Katie Melua
Moja znajomość z Katie Melua zaczęła się od nagrania „Nine Million Bicycles" i albumu „Piece by Piece". Trudno było nie polubić młodziutkiej brytyjskiej piosenkarki gruzińskiego pochodzenia, która pięknym głosem śpiewała jazzowe i bluesowe kawałki. Do tej pory słucham tego krążka, na którym obok „chińskich rowerów" jest wiele innych urokliwych piosenek.

Kiedy w sklepach ukazała się najnowsza płyta Katie „The House" z informacją, że wyprodukował ją wielki William Orbit (odpowiedzialny za sukces słynnego albumu Madonny „Ray of Light", który współpracował też z Blur, All Saints czy Pink) pomyślałem sobie, że trzeba sprawdzić, co wyszło z tej kolaboracji. Nowoczesne brzmienia, z jakich słynie Orbit mogły wnieść nową jakość do melancholijnego śpiewania Katie.

Ale już otwierający krążek „I'd Love To Kill You" zwiastuje, że nie będzie jednak zbyt nowocześnie, choć bardziej popowo niż jazzowo czy bluesowo. Co prawda w „The Flood" zaczynają się przebijać charakterystyczne dla Orbita brzmienia, ale nie są tak zakręcone jak na albumie Madonny. I tak już pozostanie do ostatniego, tytułowego utworu. Elektroniczne smaczki zestawione z klasycznymi gitarami, mandoliną, smyczkami czy instrumentami dętymi, jak w sięgającym kabaretowej tradycji „A moment of Madness" tworzą ciekawy efekt, ale trzeba się w tę płytę wsłuchać kilka razy, aby to docenić.

Zdecydowanie mocną stroną tego wydawnictwa jest głos Katie. Wokalistka praktycznie w każdej piosence wydobywa z niego różne odcienie - raz jest rozmarzona, kiedy indziej drapieżna, czasem płaczliwa, to znowu nostalgiczna. I w sumie to dobrze, że Katie nie zamyka się w stylistyce znanej z jej poprzednich krążków, tylko poszukuje nowych muzycznych dróg.

Wyd. Dramatico



Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów