DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do słuchania - Kayah i Royal Quartet

DODANO: 2010/08/21
kayah
Wszystko zaczęło się od organizowanego przez Royal Quartet Festiwalu Kwartesencja w listopadzie 2008 r. w warszawskiej Fabryce Trzciny. Na jednym z koncertów Kayah zaśpiewała swoje utwory zaaranżowane tylko na smyczki. Koncert okazał się wielkim sukcesem. Potem była trasa koncertowa, a wiosną 2010 r. ukazała się płyta „Kayah i Royal Quartet". To wyjątkowe wydawnictwo, bo żaden artysta popowy nie wydał w Polsce płyty z towarzyszeniem jedynie klasycznego kwartetu smyczkowego.

Cenię Kayah od jej pierwszego albumu „Kamień", który uważam za jeden z najważniejszych krążków w historii polskiej muzyki. Cenię Kayah nie tylko za ciągłe muzyczne poszukiwania nowych brzmień, ale też za pisanie pięknych tekstów, które w kilku słowach potrafią powiedzieć więcej o życiu niż opasłe księgi czy długie poematy. Cenię Kayah za to, że woda sodowa nie uderzyła jej do głowy, choć na polskiej scenie jest gwiazdą pierwszego formatu. Tak, jestem jej wiernym wielbicielem! To tyle, jeśli chodzi o deklaracje.

A jaki jest ten krążek? Na pewno inny od poprzednich płyt. Choć większość piosenek dobrze znam z wcześniejszych albumów, na tym brzmią mroczniej, smutniej, melancholijniej. Nie wiem, czy to kwestia aranżacji, czy samej interpretacji Kayah, ale bije z nich jakiś rodzaj niepokoju, z którym oswaja się dopiero po kilku przesłuchaniach. Ale z drugiej strony poszczególne nagrania, wysłuchane pojedynczo robią piorunujące wrażenie. Ma się wrażenie, że dźwięki smyczków wydobyły z nich wszystko to, co najlepsze. A Kayah mogła w końcu pokazać wszystkie swoje możliwości wokalne.

Mnie ten krążek się podoba - jest spójny, przemyślany, magiczny. Tymczasem moja żona odetchnęła z ulgą, kiedy płyta dobiegła końca. Przeszkadzał jej wspomniany już niepokój. I zdecydowanie woli piosenki Kayah w niesmyczkowych wersjach. Te wydają się jej sztuczne.

Wyd. Agora/Kayax



 

 

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów