DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do słuchania - "Glamour Jazz vol. 2" i Annie Lennox "Diva"

DODANO: 2010/06/11
jazz
Wieczorne spotkanie z przyjaciółmi, dobre jedzenie, dobre wino... Przydałaby się jeszcze dobra muzyka. Na taką okazję proponuje dwupłytowy album „Glamour Jazz vol. 2". To składanka pełna smooth jazzowych i inspirowanych np. rytmami bossa novy utworów, które będą idealnym tłem dla dobrych rozmów.

Na „Glamour Jazz" piosenki starszych wykonawców, takich jak Nina Simon, Doris Day, Aretha Franklin czy Miles Davis, wymieszano z nagraniami współczesnych artystów, równie znanych i cenionych, m.in.: Chrisa Botti, Eliane Elias, Natalie Cole, Carmen Cuesta, Fredriki Stahl, Lisy Ekdahl, Palomy Faith. Są też polskie akcenty na obu krążkach - przeboje Basi, Kayah i Royal Quartet, Marysi Sadowskiej, a także utwory Michała Urbaniaka i Marcina Nowakowskiego. Całość współgra ze sobą całkiem dobrze, co też ma duże znaczenie, bo to płyty, do których chce się wracać. Nie tylko podczas spotkań z przyjaciółmi.

Wyd. Sony Music

Annie Lennox Miałem 13 lat, gdy usłyszałem po raz pierwszy „Sweet Dreams" Eurythmics. I wpadłem po uszy, bo kawałek ten naznaczył mnie na fana duetu na wiele lat. Pamiętam też mój zachwyt, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem w telewizji Annie Lennox - nie pamiętam, czy był to teledysk do „Love Is A Stranger", „Who's That Girl" czy „Here Comes The Rain Again"? Dość, że wysoka Szkotka o pomarańczowych włosach zawładnęła moją wyobraźnią bez reszty. Bo Annie Lennox to kobieta-kameleon - przemiany jej wizerunku na potrzeby kolejnych płyt były równie fascynujące, co piosenki Eurythmics. Kiedy duet się rozpadł, Annie wycofała się na kilka lat z muzycznego świata. A potem gruchnęła wiadomość, że wokalistka przygotowuje się do wydania solowego krążka.

Miałem 22 lata, gdy album „Diva" objawił się na rynku. Był rok 1992 i wszystkie nowości muzyczne w Polsce ukazywały na pirackich kasetach. Kupowało się je na straganach, których pełno było na ulicach Warszawy. Pamiętam, że kiedy włączyłem kasetę i po raz pierwszy usłyszałem „Why", „Precious", „Cold", „Money Can't Buy It", „Primitive", „Stay By Me" czy „The Gift" dosłownie mnie zatkało. Annie była kompozytorką większości kawałków i udowodniła, że potrafi pisać piosenki, które na trwałe zapiszą się w historii muzyki rozrywkowej.

Po jakimś czasie udało mi się zobaczyć teledyski do płyty i odebrało mi mowę po raz drugi. W „Why" Annie Lennox staje się kolorową divą rodem z weneckiego karnawału (kiedy kilka lat później byliśmy z żoną w Wenecji wparowaliśmy do sklepu z maskami i przymierzaliśmy te choć trochę podobne do tej, jaką Annie nosiła w klipie). Z kolei teledysk do „The Gift" opierał się na prostym pomyśle - oto Annie, jako karnawałowa diva stoi na Placu Św. Marka i pozwala fotografować się turystom - taki prezent dla tych, którzy odwiedzili miasto na wodzie (kiedy byłem w Wenecji żałowałem jak diabli, że mogłem się tylko sfotografować na Placu Św. Marka z gołębiami).

„Diva" to jedna z moich ulubionych płyt. Często do niej wracam - nie tylko dlatego, że to bardzo dobre popowe granie (z taką nostalgiczną nutą, którą bardzo sobie cenię:), ale też z tym albumem wiąże się wiele moich wspomnień. Piosenki z „Divy" są więc moimi Magdalenkami, które wyprawiają mnie w podróż w  „poszukiwaniu straconego czasu". Polecam ten krążek, bo nie wierzę, że komuś nie spodobają się zebrane na nim kawałki. Zresztą posłuchajcie „Why", wielkiego przeboju z „Divy", który Annie Lennox wykonała na żywo podczas gali wytwórni Arista.





 

 

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów