DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do poczytania - "Pollywood" i "Najlepsze dania Billa"

DODANO: 2012/01/28

pollywood
„Zadziwia mnie, jak zaskakująco niewielu Polakom udało się zrobić karierę w Hollywood" po II wojnie światowej. Jest to o tyle niezrozumiałe, że właśnie Polacy stworzyli przemysł filmowy, a z tego miasta - jego stolicę." - tak zaczyna się „Pollywood", książka Andrzeja Krakowskiego, który opisuje sylwetki wielkich protoplastów amerykańskiego przemysłu filmowego - od Siegmunda Lubina, przez Polę Negri, po braci Warner.

Andrzej Krakowski, scenarzysta, reżyser, producent filmowy od 1968 mieszka w USA. Hollywood zna od podszewki. Swoją opowieść zaczyna od lat 70. XIX wieku, kiedy to do Stanów Zjednoczonych przyjechało ponad 23 miliony ludzi z całego świata licząc na lepsze życie. Wśród nich byli bohaterowie jego książki. I proszę sobie wyobrazić, że niektórzy z nich mogli urodzić się niedaleko nas! Np. biografowie słynnego szefa studia Metro-Goldwyn-Meyer Luisa B. Meyera wskazują, że jest prawdopodobne, iż mógł przyjść on na świat w Mińsku Mazowieckim!!! Jeśli tak by było, to nasze miasto ma swój wkład w podwaliny Fabryki Snów. Zresztą opisane przez Andrzeja Krakowskiego sylwetki Siegmunda Lubina, Samuela Goldwyna, Louisa B. Meyera, Nathana Gordona, braci Schubertów, braci Warner, Poli Negri, Ala Jolsona, Paula Muni czy Billy''ego Wildera obfitują w wiele zaskakujących epizodów. Czyta się je niczym powieści sensacyjne, pełne niesamowitych zwrotów akcji, w których szczęśliwy traf, duże pieniądze, rywalizacja, wyobraźnia i determinacja wyniosły bohaterów na sam szczyt. Fajnie jest też uświadomić sobie, że „kinematograf wynalazł Polak, pierwsze kina zakładał Polak, Gordon i Meyer stworzyli pierwszy system wynajmu filmów, bez braci Warnerów film byłby dzisiaj niemy i czarno-biały."

Okazuje się też, że opisani w „Pollywood" założyciele przemysłu filmowego to zaledwie wycinek pracowników Fabryki Snów o polskich korzeniach. Mam nadzieję, że Andrzej Krakowski napisze kolejną książkę, w której pokaże, np. Marka M. Dintenfassa z Tarnowa, „bez którego nie byłoby słynnej wytwórni Universal" czy Maxa Fleischera z Krakowa, „bez którego nie byłoby animacji i Disneya." Cierpliwie czekam :)

Wyd. Wydawnictwo Naukowe PWN

bill „Najlepsze dania Billa" to najnowsza książka znanego australijskiego restauratora Billa Grangera. Lubię jego przepisy, bo z jednej strony są proste do wykonania, a z drugiej - czerpią garściami ze światowego dziedzictwa kulinarnego. „W tej książce nie znajdziecie wyszukanych potraw. Jeśli uwielbiacie smak coq au vin lub tajskiej sałatki z wołowiny, ale zawsze wydawało się wam, że przygotowanie ich w domu przekracza wasze możliwości, spróbujcie zrobić je po mojemu, w prosty sposób." - zachęca we wstępie. W książce znajdują się przepisy na potrawy, które można podać na śniadanie (np. zapiekankę owsiankę, Jajka Benedykta, szakszukę), receptury wypieków (np. kruche ciasto z brązowym cukrem, ciasto marchewkowe, tarta śliwkowa), zupy (np. tom yum, zupę rybną z chorizo, pikantną zupę z dyni), sałatki (np. nicejską, z komosy i granatów, ziemniaczaną), potrawy z ryżu i makaronu (np. smażony makaron po singapursku, pad see ew), potrawy z kurczaka (np. satay czy pilaw), potrawy z mięsa i owoców morza, potrawy z warzyw oraz desery.

„Najlepsze dania Billa" to idealna książka kulinarna dla początkujących adeptów gotowania i dla tych, którzy nie mają czasu, aby spędzać w kuchni długie godziny, a chcieliby czasem przyrządzić dla rodziny lub znajomych coś pysznego. Z ponad 100 przepisów na pewno wybiorą takie, które mile zaskoczą ich podniebienia.

Wyd. Muza

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów