DO PRZECZYTANIA, DO OBEJRZENIA, DO POSŁUCHANIA
Autor: DARIUSZ MÓL

Do czytania - "Na domiar złego", "Kuchnia wegetariańska z fantazją"

DODANO: 2010/07/16

na domiar złego Kłopoty chodzą parami, a właściwie, jak twierdzi Florence, bohaterka książki Sarah-Kate Lynch „Na domiar złego" - trójkami, albo nawet jeszcze bardziej pomnożone. Florence jest zresztą tego najlepszym przykładem. Nie dość, że wspólniczka przejęła jej udziały w sklepie z antykami i Flo została bez pracy, to jeszcze tego samego dnia ukochany mąż wyznał, że opuszcza ją po dwudziestu latach małżeństwa i odchodzi w ramiona innego... mężczyzny. Jedyna nadzieja w synu, który wraca do Londynu po rocznym pobycie w świecie. Florence liczy, że znajdzie w nim wsparcie. Nie wie jeszcze, że i on ma dla niej niespodziankę. Ale nie będę zdradzał kolejnych kłopotów, jakie staną się udziałem Florence (a będzie ich sporo), żeby nie odbierać przyjemności czytania tej w sumie bardzo zabawnej powieści. Bo pomimo całej masy plag, które spadają na Flo i jej ciągłego użalania się nad sobą, trudno nie czuć do niej sympatii (sam nie wiem, jakbym się zachowywał, gdyby spotykały mnie tak trudne rzeczy?).

„Na domiar złego" to kolejna książka Sarah Kate-Lynch, jaką przeczytałem po „Błogosławionych, którzy robią ser", „Nie samym chlebem" i „Biesiadzie z aniołami". Lynch nigdy nie miała litości dla bohaterów swoich powieści. Zawsze wysoko stawiała im poprzeczkę w wykreowanym życiu, wychodząc chyba z założenia, że co ich nie zabije, to ich wzmocni. Nie oznacza to jednak, że jej opowieści to pełne bólu tomiszcza rodem z pozytywistycznych czasów. Lynch potrafi mówić nawet o trudnych sprawach w sposób lekki i zabawny. I zawsze gdzieś tam na końcu zapala światełko nadziei, że wszystko się jakoś ułoży.

Połknąłem „Na domiar złego" jak najszybciej się dało. Polubiłem Florence, jej rodzinę, znajomych. Śmiałem się, wzruszałem, czasem ogarniała mnie wściekłość, podobnie jak postaci tej słodko-gorzkiej powieści. I bardzo zaskoczył mnie jej koniec (wyjaśnia się, dlaczego w każdym z rozdziałów pojawia się pisana kursywą wypowiedź kogoś, kto znał Flo), bo zmienia zupełnie optykę postrzegania pewnych opisanych spraw.

Wyd. Prószyński i S-ka



kuchnia wegetariańska Inspiracje, informacje i przepisy na różne potrawy - to wszystko znajdą ci, którzy nie jedzą mięsa w książce „Kuchnia wegetariańska z fantazją". Jak zapewniają jej autorzy - to poradnik dla ciekawych, początkujących i doświadczonych jaroszy, a także dla tych, którzy od czasu do czasu chcą zjeść coś bez zwierzęcych dodatków. Kiedy „Kuchnia" wpadła w ręce mojej żony, myślałem, że nic jej nie zaskoczy, bo w końcu nie jemy mięsa od kilku lat i nie narzekamy na brak jedzeniowych pomysłów. Tymczasem wertowała książkę przez kilka dni, by w końcu przyznać, że jest bardzo fajna. Rzeczywiście, sporo w niej informacji o gotowaniu, jedzeniu i życiu bez mięsa i ryb (my jem ryby, ale są przecież różne odmiany wegetarianizmu, o czym również można przeczytać w tym poradniku). A same przepisy też są bardzo kuszące, jak choćby szpinak z czerwoną soczewicą, limonkowe risotto, knedle z rukoli czy racuchy z sosem karmelowym. Mniam, trzeba będzie wprowadzić je do domowego menu :)

Wyd. Muza

Autor

Dariusz Mieczysław Mól

Jestem dziennikarzem i reporterem. Pracowałem m.in. w „Super Expressie”, tygodniku „Naj”, miesięczniku „Claudia”. Od kilku lat pracuję jako „wolny strzelec”, prowadząc własną działalność jako „Mól TEKSTowy”.

WIĘCEJ

Kategorie

Ostatnie wpisy

Tagi

Archiwum wpisów