Smarzowski dokonuje rzeczy niebywałej: bez skrępowania dotyka najbardziej ciemnych zakamarków ludzkiej duszy, co dla wielu pozostałych polskich reżyserów jest tematem nieatrakcyjnym, przy czym robi to w Polsce, opierając się na polskich doświadczeniach. To co osiąga to szok. Żyjemy w wirtualnym, w miarę bezpiecznym i zalukrowanym do cna świecie, więc widok prawdziwego życia, konieczności dokonywania wyborów między życiem a śmiercią, honorem a dobytkiem, wiernością ideałom a esbeckimi kazamatami, wprawia w nas w osłupienie. Seans kończy się ciszą. I słusznie. To znaczy, że to co miało dotrzeć do nas, dotarło.
Znaczy to, że terapia szokowa działa. Działa i przynosi i smutek. Bezradność państwa rozjechanego przez dwie armie jest przerażająca i porażająca. Ciężko zgadnąć, kto tu jest gorszy: czy ten zachodni najeźdźca, który morduje i gwałci, czy też ten ze wschodu, który gwałci i morduje. A przecież działo się to wszystko u nas, na ziemiach naszych dziadów... Jak można, mając w pamięci ten obraz, mówić: „nie wracajmy do przeszłości, liczy się przyszłość". Przecież to jak wyrzekanie się ojca i matki. Odcinanie od korzeni. Od krzywd zadanych rodzinie. Jak można wspominać z sentymentem komunizm, który nie dość, ze niewolił wszystkich, to jeszcze niszczył życia tym, którzy chcieli się buntować, a nawet tym, którzy chcieli pozostać wierni sobie i swoim ideałom. Jak można?
W „Róży" widać jak nad głowami głównych bohaterów przetacza się zawierucha spowodowana jakimiś chorymi urojeniami: chęcią zawładnięcia całego świata dla jednej nacji, chęcią fizycznej eliminacji wrogów, pogonią za władzą i pieniędzmi. Normalni ludzie chcą „tylko" normalnie żyć, a ktoś, w imię chorych żądz, sprawia, że muszą walczyć o życie i przetrwanie.
Można ten film traktować jako uniwersalną rozprawkę na temat ludzkiego człowieczeństwa, gdzie cała reszta jest tylko scenografią. Można - jako (zapewne) wierny wyimek powojennej rzeczywistości. Można - odnieść tę historię do naszej aktualnej sytuacji, i zapytać siebie samą/samego, czy się zmieniło i w jaki sposób? Czy odpowiedzi są oczywiste?
I na tym polega pewnie wartość tego filmu.
Obserwacje i wnioski. Mińskie peryferia. Poezja. Literatura. Spacery po mieście w słońcu i w słocie. Muzyka. Sport. Trochę tańca. Garść prawie filozoficznych uwag i prawie socjologicznych spostrzeżeń. Kilka zdjęć. Mój mińsko-mazowiecki blog."
Więcej