Hasło:
Strona główna

Gdzie zjeść?

Poziom mińskich lokali gastronomicznych jest podobny do poziomu polskiej piłki nożnej. I tak jak przedwczoraj Wisła Kraków przekonała się, jak wiele jej brakuje do poziomu Ligi Mistrzów, tak wystarczy się wybrać choćby do pobliskiej Warszawy, żeby się przekonać jak wiele brakuje mińskim lokalom.

Niektórzy pewnie nie będą narzekać, lubią pizzę, którą można dostać wszędzie; inni, w tym i ja, żałują, że w Mińsku nie ma lokalu „charakternego", z własnym stylem i specjalnością.

Widzieliście Babooshkę w Warszawie? To dobry przykład. Nieskomplikowane, ale atrakcyjne wschodnie menu (rewelacyjne żarkoje, ale też bliny, pielmeni i czeburieki). Wyposażenie wnętrza spójne z menu: wschodnio-swojsko-chłopskie. I sprawna, profesjonalna obsługa. To wszystko sprawia, że do tego lokalu chętnie wracam. I będę wracał.

W Mińsku, niestety, jest inaczej. I nie wiem zupełnie czemu. Warszawa blisko, właściciele i pomysłodawcy restauracji pewnie bywają w niej często i pewnie jadają w tych przemyślanych od A do Z gastronomicznych przybytkach. Czemu więc nie kopiują wzorców? Nie mam pojęcia.

U nas w restauracji włoskiej podaje się podobno żurek i żeberka (sic!) (wiadomość z drugiej ręki, jeśli to nieprawda, proszę skorygować), w  pizzeriach nie słyszano o oliwie (!) , w lodziarni podaje się lody z owocami sezonowymi z puszki (!),  a w pewnym lokalu przy deptaku sałatkę grecką z kapustą pekińską (!). Litości...

Może nie mam racji, ale myślę sobie, że nawet taki Sfinks, który w Warszawie jest tragiczny, ale w Rzeszowie z kolei bajeczny, w Mińsku z łatwością wymiótłby konkurencję.  Czekam z utęsknieniem...

Dodano: 2011-08-25
Komentarzy: 6


Komentarze (6)
Eee tam, przesadzasz...w Pałacowej na przykład jedzenie jest pyszne i obsługa też super, ceny dość wysokie, ale to raczej elegancka restauracja. Jedzonko z La Belli też nie najgorsze. Nie zgodzę się co do tego Sphinksa - jak dla mnie za drogo i wszystko przyprószone grubo glutaminianem sodu. Z mińskich lokali lubię jeszcze bardzo jedzonko z Kanapkova, ceny mają naprawdę korzystne, nie jest to jednak lokal, gdzie można posiedzieć wieczorem.
q-kulka
31.08.2011
moze i przesadzam, ale gdy mam wyjść na miasto, żeby dobrze zjeść w miłym towarzystwie i otoczeniu i, jak mówisz, POSIEDZIEĆ, to nie mam zbyt dużego wyboru. w zasadzie to nie mam zadnego wyboru. La Bella (w mojej ocenie także jeden z najlepszych lokali w mieście) może podaje jakościowo całkiem dobre jedzenie, ale typowe dla Mińska t.zn. nic wybitnego i charakterystycznego. chociażby np. pierogi. moda na pierogarnie w Warszawie nadal trwa, w Mińsku pierogarni brak. jaskółką jest na pewno naleśnikarnia Miodowa na I pułku, można tam całkiem ciekawie i smacznie zjeść, ale wiosny nadal nie ma, bo nie jest to miejsce gdzie można posiedzieć.
marseli
01.09.2011
Moim skromnym zdaniem co do lokali z jedzeniem, mi bardzo do gustu przypadła restauracja w "miodowa" są tam naleśniki i troche słodyczy, ale klimat i jedzenie jest wspaniale. Obsługa bardzo sympatyczna. Czuje się jak u siebie. Uwielbiam Mińsk Mazowiecki, gdyż prawie każdy się tu zna i jeśli kilka razy pokażesz się w tym samym lokalu, może Cie zapamiętają, a w miodowej tak jest.
Co do Labelli, moim zdaniem tam jest zbyt ciasno, już wole biesiadowo.
A jak oceniacie Gawre ?
Pozdrawiam Marcin
biuromb
01.09.2011
Jak autor powyższego artykułu uważam, że nie ma w Mińsku po pierwsze gdzie dobrze zjeść i po drugie posiedzieć w fajnym klimacie. Pizzerie i kebaby rosną u nas jak grzyby po deszczu. Ale pytanie ile można tego zjeść? Brakuje dobrego i urozmaiconego jedzenia.
Tłumaczenia
02.09.2011
Zgadzam się z Autorem. Dobrej restauracji w Mińsku nie ma. Choć mile wspominam tratorie na Serbinowie ale dawno tam nie mieszkam. A na pierogi to tylko do Reginy. W Gawrze raz jadłem i wystarczy. p.s. z jednym się nie zgadzam Sphinks to dramat fast food jak MC i cała reszta.
yavek
15.09.2011
można się nie zgadzać, jak najbardziej:) z tym, że ja Sfinksa oceniam nie tylko z perspektywy warszawskiej ale i rzeszowskiej. w Rzeszowie weszlismy do Sfinksa, bo nie było innego wyjścia - 1 stycznia, wszystko inne pozamykane. ale albo ajent porządny, albo kucharz z prawdziwego zdarzenia - do dziś wspominamy zupę-krem brokułową i sałatkę zjedzone w ciepłym i przytulnym lokalu:)
pozdrawiam
marseli
19.09.2011
Zaloguj się aby dodac komentarz
AUTOR

Obserwacje i wnioski. Mińskie peryferia. Poezja. Literatura. Spacery po mieście w słońcu i w słocie. Muzyka. Sport. Trochę tańca. Garść prawie filozoficznych uwag i prawie socjologicznych spostrzeżeń. Kilka zdjęć. Mój mińsko-mazowiecki blog."

Więcej
KATEGORIE
Polecane strony